środa, 18 lipca 2012

Kultura FKK - polacy nie dojrzeli?

Nago na rowerze, na korcie tenisowym czy zakupach to codzienność wielu Niemców. Tak żyją wyznawcy FKK, narodzonej ponad 100 lat temu kultury wolnego ciała. Nagie, nieskrępowane ciało odzwierciedla wolną wolę, być może była to jedyna wolność w dawnej NRD. Dziś niemieccy nudyści przeszkadzają polskim sąsiadom, zbyt dobrze widać ich z polskiej plaży.

Władze Świnoujścia z obrzydzeniem patrzą na niemiecką plażę w Ahlbeck – wylegują się tam, grają w piłkę i pływają setki nagich ciał, bez żadnego skrępowania. Jeśli pojawia się znak „FKK” oznacza to plażę lub camping dla amatorów nagości jako stylu życia, nie tylko na plaży.

FKK to „Freikoerperkultur”, choć dla wielu to żadna kultura a potrzeba obnażania się. Zaprzecza temu kulturoznawca niemiecki, Michael Grisko, autor książki o zjawisku FKK, uznając, że to jest styl życia. Nie sama nagość jest ważna, bo wylegiwanie na słońcu nago to resztki przesłania FKK, ale pewne głębsze potrzeby.

Pod koniec XIX wieku rezygnowano z ubrań, by okazać swoje poglądy, które wykraczały daleko poza sferę wyglądu, jak np. u buntujących się punków. Wg Grisko twórcy FKK odwracali się od twardych zasad pruskich cesarskiej rzeszy, inni byli przeciw industrializacji, dla innych był to wyraz zdrowego stylu życia.

Początki XX wieku w Niemczech to ruchy na rzecz zdrowego życia, boom na sportowe drużyny, lokalne zespoły uprawiające lekką atletykę czy piłkę nożną. Czasem dorzucano zasadę „w zdrowym ciele zdrowy duch”.
– Nagość była traktowana jako droga do lepszego życia – wyjaśnia kulturoznawca. By przekonać konserwatywne środowiska, sięgano po wzorce antyczne, grecki, nagi bóg Zeus był ideałem pięknego, zdrowego ciała. – FKK kwitła, organizowano FKK-wieczorki, na których prezentowano scenki z antycznej Grecji, by mieć powód do publicznego wyjścia nago. To była często strategia, by pozostawać w zgodzie z prawem. Oczywiście, urzędnicy starali się zabraniać takich spotkań, uznawanych za obsceniczne – mówi Michael Grisko, mieszkaniec Lubeki.

Dzisiaj przemysł turystyczny zarabia krocie na fanach nagości na wakacjach, ale nie polska turystyka, z trudem można znaleźć kąciki dla nietekstylnych czy reklamy plaż dla nudystów, bo to „obsceniczne” wg polskich współczesnych urzędników.

Plaża dla amatorów FKK w Ahlbeck była w czasach NRD położona tuż przy chronionej granicy z Polską, nikt nie mógł tam dojść z polskiej strony, podobnie po zjednoczeniu w 1990 roku. Problem zaczął się od grudnia 2007 – weszliśmy w strefę Schengen, padły szlabany i wstęp ze Świnoujścia na plażę w Ahlbeck jest wolny.

Tam bezpiecznego schronienia i zrozumienia szukają czasem polscy nudyści i spacerowicze. Dołączają, zrzucając ciuchy, ostatnio miało nawet miejsce polsko-niemieckie nudystyczne grill-party.

Warto dodać, że władze NRD sprzyjały ruchowi FKK, jako dowodowi na wolność obywateli i ruch ten przetrwał głównie dzięki wschodnim Niemcom. W Polsce tymczasem nie ma oficjalnego ruchu nudystów, choć są prywatne kręgi wyznawców nagości. Niemieccy „wolni-nadzy” zapewniają, że ich styl życia nie ma nic wspólnego z seksem czy pornografią, jedynie wolnym duchem, podobnie polscy nudyści. Wspólnie skarżą się na polskich podglądaczy, którzy naruszają ich podstawowe prawa.

Polak woli iść do niedzielę do kościoła i walić regułki o diable z rogami, niż pójść sobie na nagi spacer lub opalać się w sposób nieskrępowany bez chorego, zahamowanego podejścia do własnej nagości. Smutne.

Z drugiej strony swoich gości prowadzimy do oświęcimia pokazując obóz, aby nam współczuli. Z tego potrafimy czerpać satysfakcję i chory rodzaj radości. Z wolności związanej z nagością - nigdy. Zaiste dziwnym polacy są narodem i daleko im jeszcze do cywilizacji....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz